Niektórzy mówią, że studiują tylko po to, by przeżyć te kilka dni w roku. To czas nieustającej zabawy, szaleństw i… picia. Juwenalia, bo o nich mowa, przyciągają niemalże całą brać studencką.
Każde miasto, które może się poszczycić jakąkolwiek szkołą wyższą stara się zapewnić swoim studentom rozrywkę na najwyższym poziomie. Koncerty najlepszych gwiazd polskiej sceny muzycznej, atrakcje sportowe i imprezy do białego rana – na to niestety nie stać wszystkich uczelni. Ale każdy orze jak może. Gdzieś główną atrakcją jest Norbi, a gdzie indziej Hey i Kult. Ale najważniejsza jest atmosfera i ta szczególna więź, która na czas juwenaliów jednoczy studentów.
Nie co dzień można spotkać w jednym miejscu zgromadzonych kilkadziesiąt tysięcy studentów. Wieczorami podczas koncertów w miasteczku akademickim, panuje niepowtarzalny klimat. Spotkać można metalowca, który skacze w rytm disco-polo i techno-maniaka, który poguje przy ostrym punkrocku. Czasem tylko szkoda, że na występie naszych ulubieńców nie uraczymy zbyt wielu prawdziwych fanów.

Każda uczelnia ma swoje wypracowane przez lata tradycje. W Toruniu niewątpliwie do takich należy mecz w błocie. Podobno wtedy nie liczy się wygrana, lecz dobra zabawa. Ale w zawodnikach nie brakuje ducha rywalizacji. Co roku też studenci przebierają się w różne stroje i maszerując ulicami miasta zbierają fundusze na juwenaliowe szaleństwa. Spotkać można policjantki, kosmitów, pszczółkę Maję, a nawet samego Kopernika! Interes się opłaca, przez kilka godzin można „wyciągnąć” nawet kilkaset złotych. Pomysłów na wydanie zarobionych pieniędzy nie brakuje.

Najczęściej studenci lubują się w piwie, ale w sklepach pustoszeją też półki z nalewkami i wódką. Zdarzają się też mikstury własnej roboty – wiśniówki, cytrynówki, miodówki. Każdy szanujący się student musi skosztować choć jednego napoju alkoholowego, zgodnie z hasłem: „Juwenalia, juwenalia, kto nie pije ten kanalia”. Niestety niektórzy „spożywanie alkoholu” odbierają jako „picie do upadłego”. Organizują zawody w piciu na czas, piciu na ilość i piciu różnymi technikami. Czasem kończy się to tragicznie. W tym roku w Warszawie po jednej z tego typu imprez zmarł student Politechniki Warszawskiej. Były zawody w piciu na czas, koledzy chłopaka nie dopilnowali i znaleźli martwego w pokoju w akademiku.

Juwenalia to beztroska i nieustająca zabawa. Ale trzeba wiedzieć, że jak się bawić, to z głową. Odrobina rozsądku jeszcze nikomu nie zaszkodziła, nawet w Juwenalia. A może tym bardziej w Juwenalia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz